Ja się wyraźnie cofam w rozwoju. Nie robię nic, by rozwijać się dalej w dziedzinach, w których powinienem. Bo nie mam czasu. Bo nie mam go bardzo, przeraźliwie bardzo.
Nawet już nie czytam dla przyjemności i tego, co chce. Kiedy zrobię sobie wieczór wolny od wszystkiego, to potem mam wyrzuty sumienia i poczucie straconego czasu. Najgorsze, że potem okazuje się, że słusznie.
Mam wrażenie, że za chwilę samodzielne myślenie zacznie mi sprawiać ból.
A dalej to już prosta droga do cofnięcia się w rozwoju do poziomu pantofelka czy innej ameby.
Najnowsze Wpisy
Niektórzy mówią, że trawa po drugiej stronie zawsze wydaje się bardziej zielona.
Mają rację. Bo tylko wydaje się. Wiem to na pewno. Bo przypominam sobie, że przecież ja już byłem po drugiej stronie.
Opamiętuję się w odpowiednim momencie.
Zdecydowanie pozostanę po swojej stronie.
Cały świat krzyczy, wydziera się, wrzeszczy do ucha. Od pewnego czasu tylko jedno, cały czas to samo, słowo: odpowiedzialność. Nie, on już nawet nie krzyczy, on po prostu jest jedną wielką odpowiedzialnością, poczuciem obowiązku, upływającym czasem, poważną decyzją i doroślejącymi w oczach dziećmi. I przyszłością. Znaczy się zagadką. Ale obciążoną wielkim ciężarem.
A ja dzisiaj dostałem latawca. Żółtego. I znowu czuję się jak mały chłopiec. Chociaż przez chwilę.
Przeszłość można medytować, przyszłość trzeba tworzyć. Edward Schillebeeckx
Zdarza się czasem, że masz wszystkiego dość. Twoje wewnętrzne baterie wskazują absolutely empty, a rozglądając się dookoła masz ochotę krzyczeć, wrzeszczeć, wyć i gryźć. Wtedy jesteś gotowy wsiąść do pociągu, jechać pięć godzin albo i więcej, tłuc się w niewygodnym przedziale, wciśnięty między czyjś ogromny neseser i stadko niesfornych dzieciaków, by w końcu wysiąść na jakiejś małej stacji. Po to, by tam z każdym oddechem wciągać w płuca magię. Każda uśmiechnięta twarz będzie Ci mówiła, jak fajnie jest żyć. Ktoś postawi przed Tobą wielki kubek kawy i porozmawia. Albo się z Tobą po prostu napije. Wszystko, co robisz, będzie miało niewyobrażalny sens. I będziesz czuł się jedyny we wszechświecie. Wolny.
I będziesz chciał tam wracać. Bo oto znalazłeś swoje magiczne miejsce.
Nie jestem szalony. Interesuje mnie wolność. Jim Morrison
Upał. Trzydziestostopniowy ukrop. Idę po mieście, a tenisówki kleją mi się do roztopionego asfaltu. Ocieram pot z czoła. Przypadkiem spoglądam na dom po drugiej stronie ulicy. Przystaję. O kurde. Cały przystrojony bożonarodzeniowymi światełkami! Nachodzi mnie dziwne uczucie. To zabawne, bo nagle przypominam sobie, że za kilka miesięcy w tym samym miejscu będzie mróz, mysli będą zamarzać, będzie leżał śnieg, a dookoła będą hasać Święci Mikołaje. Teraz, gdy te trzydzieści stopni Celsjusza leje mi się z nieba na głowę, jest to nierealna, wręcz surrealistyczna myśl. Tak samo jak widok tego domu z bożonarodzeniowymi dekoracjami. Ciekawe czy w środku jest też choinka, a na niej bombki?
Nie ma większego skarbu nad wartość dnia. Johann Wolfgang Goethe
Linki
Brak linkówArchiwum
- grudzień 2006
- listopad 2006
- wrzesień 2006
- lipiec 2006
- czerwiec 2006
- maj 2006
- kwiecień 2006
- marzec 2006
- grudzień 2005
- listopad 2005
- październik 2005
- wrzesień 2005
- sierpień 2005
- lipiec 2005
- czerwiec 2005
- maj 2005
- kwiecień 2005
- marzec 2005
- luty 2005
- grudzień 2004
- lipiec 2004
- czerwiec 2004
- maj 2004
- kwiecień 2004
- marzec 2004
- luty 2004
- styczeń 2004
- grudzień 2003
- listopad 2003
Kalendarz
| pn | wt | sr | cz | pt | so | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 27 | 28 | 29 | 30 | 1 | 2 | 3 |
| 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
| 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
| 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 |
| 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |

